190. …Rozgrzebańce…

Wiedziałam, że tak będzie… Wiosna za oknem, a ja co – wełnę mam na drutach…Namyśliłam się i robię jednak nurmilintu. Zmieniłam włóczkę, dojrzałam do francuza i dziergam.Tyle tylko, że już sobie chyba nie ponoszę w tym sezonie :).Co do francuza – w tak dużej ilości to nadal go nie kocham, ale w takim miksie kolorystycznym to jeszcze “ujdzie”….Ażur zaczęłam wcześniej niż we wzorze i przerabiam 4, a nie 3 powtórzenia, nie ma to i tak większego znaczenia, ponieważ w tej włóczce nie jest on zbytnio widoczny.Sama kolorystyka padisaha trochę mnie rozczarowała, spodziewałam się jednak mniejszej ilości koloru zielonegoTak wygląda przerobiony cały motek padisahaZwyklak ma już cały korpusik, a nawet kawałeczek jednego rękawa (następne zdjęcie). Czytelniczo niestety jestem trochę do tyłu, ponieważ nie skończyłam jeszcze Mroza, a już zaczęłam następną książkę – Terri L. Austin Caffe Criminale. Jak na razie zapowiada się ciekawie.Ale dziergadeł też mam kilka zaczętych, więc to już chyba norma….

Powered by WPeMatico