224. Nazbierało się :)

Przed feriami i same ferie mieliśmy przechorowane. Młody co prawda tylko lekkie przeziębienie, ale Młoda to już regularną anginę miała…Nie ukrywam, że dzieci to w zasadzie łagodnie swoje choróbska przeszły. Może były bardziej upierdliwe, bo siedzieć w domu musiały.Nas – mnie i Małża dopadło gorzej. W kolejności wyglądało to tak – francę przywlókł Bartek, potem zachorowała Basia, później Mąż, a na końcu zmogło mnie….A były plany wyjazdowe….No nic, może majówka nam wyjdzie. Zobaczymy.Roboczo to trochę się działo. Szafir chwilowo poszedł w odstawkę. Sprułam wszystko, bo okazało się, że jest błąd we wzorze. Od samego początku czułam, że coś jest nie tak, ale uznałam, że to ja się mylę, a nie czasopismo… Znalazłam dobrą wersję wzoru i zaczęłam jeszcze raz, ale jakoś zapał mi nieco opadł…Zrobiłam ryżem zielony kocyk, który Młodej bardzo przypadł do gustu.Włóczka: zielona mieszanka połączona z Angorą Ram. Zużyłam 115g angory i 300 g mieszanki.Druty: 6,5 mmWymiary: ok. 130 cm x 70 cm.Z tej samej włóczki komplecik dla mnie:czapka doczekała się pompona…i tutaj pojawia się problem z kolorem – jest to piękna butelkowa zieleń, nie żaden turkus czy morski. Najbliższy prawdy jest kolor…pompona… Kolor włóczki jest mocno przekłamany…Czapka:Druty:5,5 mm ściągacz, reszta 6,5 mm.Otulacz:Druty: 6,5 mm, 7,5 mm i 9 mm.Powstała też koralikowa chustaWłóczka: Midara Roma kolor czarny 100 g/750 mDruty: 4mmZużycie: 77 gWymiary: 168 x 58 cmSwetro ponczo dla MłodejWłóczka: Kotek z błyskiemDruty 3,5 mmOtulaczyk po skosie dla mnie. Właśnie wyszło, że nie mam zdjęcia już skończonego… Uzupełnię w następnym poście :)Czytelniczo – marnie. Skończyłam kolejną książkę Olgi Rudnickiej “Były sobie świnki trzy”. Też fajna, lekko i szybko się czyta.Jest jeszcze kilka skończonych rzeczy, ale czekają na zdjęcia.Dziękuję za wszystkie miłe słowa 🙂

Powered by WPeMatico