193. Zwyklak z porażkowej już skończony.

Uff… nareszcie….Podoba mi się, lubię takie sweterki. Porażkowa włóczka rozjaśnia te szarości, jest dobrze. Sweterek taki w moim stylu 🙂 Rękawy i dół wykończone podwijaną plisą. Sweterek Zgłoszony w ramach TD 2016 u Intensywnie Kreatywnej.Z reszty tego świecidła robi się sweterek dla Młodej,  ale w połączeniu z innymi kolorami – ciemną zielenią i ciemnym szarym z mojego zwyklaka.Podgoniłam też serwetę ze srebrnego kordonka Maxi.Czytelniczo skończyłam “Uwikłanie”, a zaczęłam  “Ziarno prawdy” Miłoszewskiego. Świetnie się czyta. Polecam.

Powered by WPeMatico

Comments Off on 193. Zwyklak z porażkowej już skończony.

192. Przerywniczek taki…

W ramach odskoczni od szarego zwyklaka z porażkową kontynuowałam chustę zaczętą chwilę temu…Jak kupowałam włóczkę, to byłam nią zachwycona… Teraz zachwyt mi przeszedł….Początek na drutach 3,5…Ażur 3,75…kolorystyka jakoś taka dziwna…i ten najjaśniejszy różowy – do niczego… Ażur też miał inaczej wyglądać. Uznałam, że coś jest nie tak i chyba będę pruć…ale za nim zaczęłam pruć, doszłam do tego momentu:hmm łagodne przejście kolorystyczne to to nie jest… Sprułam. Wszystko.Zaczęłam na większych drutach – 3,75. Wyszło lepiej, wycięłam ten najjaśniejszy róż (myślałam, że cały, ha ha ha)…Sprułam po raz drugi… Ponieważ włóczka ma w składzie moher (niewiele co prawda, ale jednak…), to trzecie prucie na dobre by jej chyba nie wyszło. Odłożyłam. Poczułam się jak pod ścianą.. duże nadzieje na początku i wielkie rozczarowanie obecnie. Musiałam przemyśleć temat. Przewinęłam motek, uznałam, że gładka część podstawowa w tej wersji kolorystycznej wygląda, co tu ukrywać – dość kiepsko, że musi coś się na niej zadziać, coś co choć trochę odwróci uwagę od kolorystyki.Zaczęłam jeszcze raz, trochę inaczejNa razie jest tyle. Włóczkę trochę podrasowałam, ten wycięty róż dałam na początek i nie ma takiego idiotycznego (dla mnie) przejścia kolorystycznego….Co dalej – myślę. Chyba będzie jakiś ażur – koronka, ale to się jeszcze zobaczy… Na moje nieszczęście nie bardzo pamiętam, czy dalej nie było jakichś niespodzianek “z cieniowaniem”.Czytam Miłoszewskiego “Uwikłanie”. Miałam co prawda niejasne wrażenie, że już to czytałam, ale każda strona jest nowością… Skleroza?

Powered by WPeMatico

Comments Off on 192. Przerywniczek taki…

191. Operacja Nurmilintu zakończona.

Choć przyznaję, ciężko było… Za oknem wiosna, a ja mam na drutach ciepła włóczkę. Doszłam jednak do wniosku, że  jak odłożę, to już nie skończę.Skończyłam…Nawet ta ilość zieleni w sumie może być. Tylko zdziwiło mnie, że dwa motki z tej samej partii mają różne nasycenie kolorów. Jeden był ewidentnie bardziej intensywny.Tutaj jeszcze niepochowane nitkiNosić to chyba będę już w przyszłym sezonie.Włóczka: himalaya padisah, kol. 50204, zużycie: 2 motki, druty: 5,5 mm oraz 6, 5 i 7 mm (2 ostatnie rzędy, zamknięcie oczek szydełkiem).wzór: nurmilintu

Powered by WPeMatico

Comments Off on 191. Operacja Nurmilintu zakończona.

190. …Rozgrzebańce…

Wiedziałam, że tak będzie… Wiosna za oknem, a ja co – wełnę mam na drutach…Namyśliłam się i robię jednak nurmilintu. Zmieniłam włóczkę, dojrzałam do francuza i dziergam.Tyle tylko, że już sobie chyba nie ponoszę w tym sezonie :).Co do francuza – w tak dużej ilości to nadal go nie kocham, ale w takim miksie kolorystycznym to jeszcze “ujdzie”….Ażur zaczęłam wcześniej niż we wzorze i przerabiam 4, a nie 3 powtórzenia, nie ma to i tak większego znaczenia, ponieważ w tej włóczce nie jest on zbytnio widoczny.Sama kolorystyka padisaha trochę mnie rozczarowała, spodziewałam się jednak mniejszej ilości koloru zielonegoTak wygląda przerobiony cały motek padisahaZwyklak ma już cały korpusik, a nawet kawałeczek jednego rękawa (następne zdjęcie). Czytelniczo niestety jestem trochę do tyłu, ponieważ nie skończyłam jeszcze Mroza, a już zaczęłam następną książkę – Terri L. Austin Caffe Criminale. Jak na razie zapowiada się ciekawie.Ale dziergadeł też mam kilka zaczętych, więc to już chyba norma….

Powered by WPeMatico

Comments Off on 190. …Rozgrzebańce…

189. Nadal zimno…

Przez chwilę myślałam, że czapki nie będą już potrzebne i moja robota poniekąd pójdzie na marne. Kiepska pogoda jednak nie odpuszcza, więc nowe czapki i szalik już przetestowane.Komplecik z nako party skończyłam w ubiegłą niedziele, nitki chowałam jak rodzinka zakładała kurtki wychodząc na spacer. Szalik wyszedł dość długi – ma 208 cm.Wzór znaleziony tutaj.  Nie lubię czapek bez ściągacza, więc dodałam najzwyklejszy 2×2.Włóczka: nako party, kolor – kawa z mlekiem 🙂 (51415)Zużycie: 30 dag (zostało ok. 2 m)Druty: czapka 4,5 mm i 5 mm, szalik 5 mmSkończyłam też granatową czapkę z eskimo. Wykorzystałam częściowo włóczkę odzyskaną ze sprucia czapki z zeszłego roku (granatowo/fioletowa, chyba jej nie pokazałam). Pompon to też odzysk z tamtej czapki.Wyszła odrobinę za duża, ale nie przeszkadza mi to zbytnio. Mogę powiedzieć, że czapka awansowała na tę najbardziej ulubioną.Wzór bardzo podobny do poprzedniego, również dropsowy – stąd. Też ze ściągaczem, układ w odwrotną stronę.To jest mniej więcej właściwy kolor:Włóczka: Drops eskimo kolor granat (57)Zużycie 12 dag ( z pomponem)Druty: 6 mm i 6,5 mm.Oba projekty były zgłoszone do Turnieju Dziewiarskiego 2016 u Intensywnie Kreatywnej.Poza tym zrobiłam naszyjnik z koralików, dł. 50 cm. Komplet do wcześniejszej bransoletki.Teraz walczę ze zwyklakiem z włóczką porażką. A czytać zaczęłam Kasację Remigiusza Mroza.Zaledwie kilka stron….

Powered by WPeMatico

Comments Off on 189. Nadal zimno…